wynajem podnosnikow |maszyny do naciągania rakiet |Pogoda
„smagłych, chudych. Prawdopodobnie skojarzenie z jej poezją i wschodnio brzmiącym nazwiskiem. Tymczasem nie. Jest szeroka, tęga, szarosiwa, poruszająca się z trudem na opuchniętych nogach; prowadzi ją pod rękę niepozorna wychowanica, obie mówią po francusku z silnie rosyjskim akcentem. Po raz pierwszy z bliska widziałem ją w pokoju hotelowym. Siedziała na kanapce, w batikowanym szlafroku narzuconym na piękną suknię jedwabną (czy koszulę) — oczy uderzająco czyste, o surowym, nieco badawczym wyrazie. Mówi powoli, bezbarwnym, głębokim głosem, dobywającym się jakby z fałd. Do reportera — Pourąuoi voulezvous ma photographie — Nie pozwoliła się sfotografować. Manipulując pulchnymi rękami wyciągnęła z torby jakieś stare zdjęcie i podała mu je w dwóch palcach. Na krześle obok kanapki siedział laureat Nobla, poeta Quasimodo, który jej przyniósł wydaną we Włoszech antologię poezji rosyjskiej; było tam w jego przekładzie parę jej wierszy. Achmatowa wytykała mu nieścisłość przetłumaczył morte zamiast silenzio. Pokazywała mu to miejsce; siedział nad otwartą książką, kiwając głową (łysy, starszy pan z czarnym wąsikiem i chusteczką w kieszonce), jak pilny uczeń przy nauczycielce. Wychowanica czuwała na krzesełku przy drzwiach. Quasimodo wyjaśniał, że zależało mu na oddaniu nastroju, ale Achmatowej nie przekonał — Mais ce nest pas exact. Le silence ce nest pas la mort! — Wówczas laureat Nobls zerknął na mnie znad książki i zrobił perskie oko.“(9)
obrazy ręcznie malowane |karma Farmina |Kserokopiarki
„smagłych, chudych. Prawdopodobnie skojarzenie z jej poezją i wschodnio brzmiącym nazwiskiem. Tymczasem nie. Jest szeroka, tęga, szarosiwa, poruszająca się z trudem na opuchniętych nogach; prowadzi ją pod rękę niepozorna wychowanica, obie mówią po francusku z silnie rosyjskim akcentem. Po raz pierwszy z bliska widziałem ją w pokoju hotelowym. Siedziała na kanapce, w batikowanym szlafroku narzuconym na piękną suknię jedwabną (czy koszulę) — oczy uderzająco czyste, o surowym, nieco badawczym wyrazie. Mówi powoli, bezbarwnym, głębokim głosem, dobywającym się jakby z fałd. Do reportera — Pourąuoi voulezvous ma photographie — Nie pozwoliła się sfotografować. Manipulując pulchnymi rękami wyciągnęła z torby jakieś stare zdjęcie i podała mu je w dwóch palcach. Na krześle obok kanapki siedział laureat Nobla, poeta Quasimodo, który jej przyniósł wydaną we Włoszech antologię poezji rosyjskiej; było tam w jego przekładzie parę jej wierszy. Achmatowa wytykała mu nieścisłość przetłumaczył morte zamiast silenzio. Pokazywała mu to miejsce; siedział nad otwartą książką, kiwając głową (łysy, starszy pan z czarnym wąsikiem i chusteczką w kieszonce), jak pilny uczeń przy nauczycielce. Wychowanica czuwała na krzesełku przy drzwiach. Quasimodo wyjaśniał, że zależało mu na oddaniu nastroju, ale Achmatowej nie przekonał — Mais ce nest pas exact. Le silence ce nest pas la mort! — Wówczas laureat Nobls zerknął na mnie znad książki i zrobił perskie oko.“(9)
obrazy ręcznie malowane |karma Farmina |Kserokopiarki